Wina nietypowe. Na degustacji w 13Winach.

Wina nietypowe - nietypowy pomysł na degustację. Jesteśmy przyzwyczajeni do wieczorów skrojonych przez kartografię, spotkań wyreżyserowanych przez charakter szczepów. Ewentualnie obliczonych na efekt wywołany fuzją wina z jedzeniem (albo jedzenia z winem). Przy czym, fun fact, co do łączenia wina z jedzeniem też są co najmniej dwie szkoły. Szukamy ciał komplementarnych albo znajdujemy pary, które - teoretycznie do siebie nie pasując - na zasadzie kontrastów przedziwnie się dopełniają. Np. roquefort i Sauternes. Czy na chłopski rozum to ze sobą współgra? A jednak. Może więc temat degustacji nie jest wcale tak nietypowy, tylko my, konsumenci, zbyt często wpadamy w rutynę? Przed spotkaniem byłe

Grubo! Grüner Veltliner i Tannat na Videlcu.

Tym razem pognało mnie daleko, hen hen na Ochotę, aż do restauracji Videlec. To prawie jak wyprawa w zaświaty, ale dostałem cynk, że dają tam dobre rzeczy, i że można je zabrać na wynos. Do domu wróciłem z dwoma butelkami: austriackim Grünerem Veltlinerem pod patronatem Gruber Röschitz oraz Tannatem el Uru Terrazul, nie muszę pisać skąd. Gruber Röschitz Grüner Veltliner 2016 (12,5%) Winnica Gruber Röschitz znajduje się w Dolnej Austrii, konkretnie w Weinviertel - największym w kraju regionie winiarskim. Dla porządku muszę odnotować, że największą gwiazdą Niederösterreich nie jest "winna ćwiartka", ale Dolina Wachau ze swoimi winami z Krems. Co z tego, skoro przybliżając mapę Google'a na mias

Friday I'm in love: Winny Przystanek

Friday I'm in love to od strony technicznej nazwa prywatnej grupy na facebooku, w swej istocie - skromna inicjatywa, dzięki której spotykamy się z gronem wypróbowanych przyjaciół na wino. Inicjatywa świeża, niniejszy wpis jest dokumentacją zaledwie jej drugiej odsłony. Pierwsza zbiegła się z datą moich urodzin, i chociaż wino nadało całej imprezie ton, trochę nie mogliśmy za nim nadążyć. W ramach drugiej edycji spotkaliśmy się w Winnym Przystanku, kameralnym lokalu na pl. Inwalidów. Kameralność w tym wypadku oznacza, że po wejściu napotykamy bar, z lewej strony mamy imponujących rozmiarów stelaż z butelkami po sufit, a kierując się pomiędzy nimi (barem a stelażem, nie butelkami) na wprost mo

Les Cedres D'Hosten - na początek Bordeaux

Chciałem, żeby pierwsze wino na tym blogu było propozycją klasyczną, stąd pomysł na czerwone Bordeaux. To nowość od Mielżyńskiego. Jesteśmy na Lewym Brzegu, w apelacji Listrac-Medoc. Jeśli spojrzycie na mapę zobaczycie dwa małe obszary, jakby wykrojone z posiadłości Haut Medoc; jedną z nich jest właśnie Listrac. Apelacja, nieco oddalona od rzeki, nie należy do najpopularniejszych w regionie, ale dzięki temu oferuje wina konkurencyjne cenowo, często bardzo wysokiej jakości. Co mamy w kieliszku? Nos zaczyna się fiołkowo, by po chwili ustąpić aromatom owocowym. Zidentyfikowaliśmy je z Asią jako koszyczek jeżyn i malin. W winie wyczuwalne są też akcenty ściółkowo-liściaste, których szukalibyśmy