Manos Negras 2015. Po Pinot Noir do Patagonii

Lubię obserwować wcielenia Pinota w różnych zakątkach świata. Tym razem wybór padł na wino z Neuquén, jednej z najdalej wysuniętych na południe winnych dolin Argentyny. Kraj kojarzony jest głównie z Malbekiem, ale chłodny klimat Patagonii predestynuje do uprawy Pinot Noir. Żadne wino nie może się jednak obejść bez wody, a Patagonia jest obszarem pustynnym. Winorośl musi być więc sadzona w bliskim sąsiedztwie rzek spływających z Andów. Rzecz w tym, że jeszcze w połowie lat 90. dolina Neuquen w ogóle nie była nawodniona. Ten stan zmienił jeden człowiek, niejaki Julio Viola, który w 1996 roku rozpoczął budowę kanału o długości, uwaga, 20 km (informację zaczerpnąłem z artykułu Andrzeja Daszkiewi

Friday I'm in love: Videlec

Zachęcony atletycznością Tannata, zachęcony ekspresją Grüner Veltlinera (recenzja) namówiłem Przyjaciół do odwiedzenia restauracji Videlec na Ochocie. Duża sala, duży wybór win, dobra jak wynikało z rekomendacji kuchnia. Atmosfera sprzyjająca wzniesieniu kilku toastów, a te mieliśmy w planie, bo urodziny obchodziła Grażynka. Przychodziliśmy z zamiarem spróbowania pięciu, jak dobrze pójdzie sześciu różnych butelek. Poszło bardzo dobrze. Rozumiecie: duża sala, duży wybór win... Zaczęliśmy od Weissburgundera z południowego Tyrolu. Białe kwiaty, owoce z sadu, powiew cytrusów. Usta świeże, zwiewne. Wino eteryczne i eleganckie. Fajny wstęp, chociaż można sarkać, że mało emocji. Za to dużo finezji