Na tropie Pinot Noir, ale nie z Francji

- W czym mogę pomóc? - A, wie Pan, szukam jakiegoś dobrego Pinota. - Pinota? - Pinota. Pinot Noir. - Znajdziemy coś. Szukamy. Długie minuty inkrustowane ozdobnymi sekundami czekania. - Proszę, może ten? Ładnie pachnie. Trochę liściasty, ale w porządku. Mało ciała, no, bez przesady, coś tam jest… Wie Pan – nachyla się konfidencjonalnie – ja to Pinota nie kocham. Wiem – usprawiedliwia się – że to jest ciekawe, ale jakoś… - Doskonale rozumiem. I też się nachylam, zgodnie z zasadą neuronów lustrzanych. Uściskałbym, lecz nie wypada. Zamiast kontaktu bezpośredniego jestem ciepły w kolejnym zdaniu. - Wie Pan, trudny szczep, trudny temat. Ale jednak ciekawe. - Tak, ciekawe. - No to biorę! Odgrywałem