Friday I'm in love: Winny Przystanek


Friday I'm in love to skromna inicjatywa, w ramach której umawiamy się z gronem przyjaciół na wino. W ramach drugiej edycji spotkaliśmy się w Winnym Przystanku, kameralnym lokalu na pl. Inwalidów. Z naszych obserwacji wynika, że lokal przyciąga sprawdzoną klientelę; lokalnych bywalców, którzy lubią tu wracać dla wina i swobodnej atmosfery. Miejsce specjalizuje się w winach hiszpańskich i miłych, kanonicznych dankach w formie tapasów.

Przystanek ma ofertę win na kieliszki, ale my zabraliśmy praktycznie od razu chwyciliśmy za butelki . Skupiliśmy się na winach czerwonych. Oto, co z tego wyszło.

Altamente Monastrell 2015. Na pierwszym planie liście i przyprawy, owoce na drugim. Elegancko zbudowane, aksamitne. 45 zł i w tej cenie warto.

Vega Valterra 2013 Crianza. Wino z Walencji, rok leżakowane w beczce. Hiszpański klasyk z dobrym owocem i waniliową beczką. Dobrze to wszystko ułożone. Winu nie można nic zarzucić, ale też trudno byłoby o nim dyskutować godzinami.

Pod koniec wskoczyliśmy na wyższą półkę. W nosie mnóstwo rzeczy, każdy czuł coś innego: wanilia, grzyby i piwnica, apteka, kakao i czekolada. Plus ciemne, dojrzałe owoce jako doznanie wspólne. Ciekawie. Ostatecznie czegoś zabrakło, każdy kolejny łyk wprawiał w zakłopotanie. Jak to możliwe, że przy 14,5% alkoholu całość się wypłaszcza, dlaczego brakuje ciała? Uznaliśmy, że wino składa obietnice, których nie jest w stanie zrealizować. Spory dysonans między wrażeniami zapachowymi, a odbiorem w ustach. Cena: 95 zł.

Wieczór puentowaliśmy winem z arcymodnej, okrzyczanej apelacji Priorat. Kupaż Cariñena z Garnachą, popularny dla Katalonii i południowej Francji, czyli lokalna wersja Carignan i Grenache. Miało być z przytupem, a wyszedł problem z oceną wina. Część odpowiedzialności bierzemy na siebie - prawdopodobnie było za dla nas za późno, w dodatku zaburzyliśmy kolejność i to reserva powinna wieńczyć wieczór. W każdym razie: w nosie owoce w śmietanie, wyczuwalny alkohol. Trochę przyprawowego drzewa cedrowego. W ustach bomboniera: smaczna czekoladowa wiśnia utaplana w alkoholu. W sumie ok, ale niekoniecznie w cenie 125 zł, choć wiadomo, że Priorat kosztuje.