Friday I'm in love: Winny Przystanek


Friday I'm in love to od strony technicznej nazwa prywatnej grupy na facebooku, w swej istocie - skromna inicjatywa, dzięki której spotykamy się z gronem wypróbowanych przyjaciół na wino. Inicjatywa świeża, niniejszy wpis jest dokumentacją zaledwie jej drugiej odsłony. Pierwsza zbiegła się z datą moich urodzin, i chociaż wino nadało całej imprezie ton, trochę nie mogliśmy za nim nadążyć.

W ramach drugiej edycji spotkaliśmy się w Winnym Przystanku, kameralnym lokalu na pl. Inwalidów. Kameralność w tym wypadku oznacza, że po wejściu napotykamy bar, z lewej strony mamy imponujących rozmiarów stelaż z butelkami po sufit, a kierując się pomiędzy nimi (barem a stelażem, nie butelkami) na wprost możemy usiąść w sali rozmiarów dużego pokoju. Brzmi to może niezbyt obiecująco dla kogoś, kto szuka miejsca na imprezę firmową, ma jednak swój niezaprzeczalny urok. Z naszych obserwacji wynika, że lokal przyciąga sprawdzoną klientelę, lokalnych bywalców, którzy lubią tu wracać. To dobry znak. Atmosfera jest niewymuszona, wręcz swobodna. Miejsce specjalizuje się w winach hiszpańskich i miłych, kanonicznych dankach w formie tapasów.

Do rzeczy. Przystanek, zgodnie z nazwą, ma ofertę win na kieliszki, ale nie zgłębialiśmy jej długo, jak przystało na pasażerów czekających na ostatni dzienny. Skupiliśmy się na winach czerwonych. Oto, co z tego wyszło.

Altamente Monastrell 2015. Wino jednoszczepowe, ale poruszające się w kilku co najmniej wymiarach. Na pierwszym planie liście i przyprawy, owoce na drugim. Elegancko zbudowane, aksamitne. Gładkie do tego stopnia, że ktoś o większej ode mnie wyobraźni mógłby mówić o Panu Jezusie biegającym po języku w białych majteczkach. Cena za te metafizyczne doznania: 45 zł. Warto.

Vega Valterra 2013 Crianza. Wino z Walencji, rok leżakowane w beczce. Klasyk hiszpański. Owoce i dużo wanilii. Dobrze to wszystko ułożone. Winu nie można nic zarzucić, ale też trudno byłoby godzinami roztrząsać je na panelu.

Następnie pojawiło się Primitivo, którego najwyraźniej zapomniałem sfotografować. A szkoda, bo pewnym krokiem szło w kontrze do stereotypów. Owoc nieprzegrzany, żadne tam marmolady i powidła, Była kwasowość, była jakaś tanina, to wino stało, całkiem dumnie. Koniec oczywiście pikantny. Miłe zaskoczenie.

Pod koniec wskoczyliśmy na wyższą półkę. W nosie mnóstwo rzeczy, każdy czuł coś innego: wanilia, grzyby i piwnica, apteka, kakao i czekolada. Plus ciemne, dojrzałe owoce jako doznanie wspólne. Ciekawie. Trzeba odnotować, że w serwisie Vivino Clos Mont-Blanc Masia Les Comes Reserva 2012 cieszy się notą 4.1 przy 29 ocenach, co jest wskaźnikiem dobrym i jakoś miarodajnym w skali. Nam jednak czegoś zabrakło, każdy kolejny łyk wprawiał w konfuzję. Jak to możliwe, że przy 14,5% alkoholu struktura się wypłaszcza, dlaczego brakuje ciała? Uznaliśmy, że wino składa obietnice, których nie jest w stanie zrealizować, i niestety był to werdykt kolegialny. Spory dysonans między wrażeniami zapachowymi, a odbiorem w ustach. Cena: 95 zł.

Wieczór puentowaliśmy winem z arcymodnej, okrzyczanej apelacji Priorat. Kupaż Cariñena z Garnachą, popularny dla Katalonii i południowej Francji, czyli lokalna wersja Carignan i Grenache. Miało być z przytupem, a wyszedł głośny problem z oceną wina. Część odpowiedzialności bierzemy na siebie - prawdopodobnie było za dla nas zbyt późno, w dodatku zaburzyliśmy kolejność i to reserva powinna wieńczyć wieczór. W każdym razie: w nosie owoce w śmietanie, wyczuwalny alkohol. Trochę przyprawowego drzewa cedrowego. W ustach bomboniera: smaczna czekoladowa wiśnia utaplana w alkoholu. W sumie ok, ale niekoniecznie w cenie 125 zł, choć wiadomo, że Priorat kosztuje.

Nazwa Winny Przystanek jest kokieteryjna, ale dość dobrze oddaje charakter lokalu. Jeśli chcecie pójść dalej, to pójdziecie. Obsługa nie będzie Wam tej decyzji perswadować. Jest merytoryczna i dobra, ale też, jakby to powiedzieć, nienarzucająca się. Z naszych skromnych doświadczeń wynika, że niekoniecznie trzeba napinać się na droższe butelki. Można wypić zaskakująco dobre za ok. 50 zł (Monastrell, Primitivo), można wydać więcej i przy talerzu oliwek, serów i chorizo dyskutować, czy to był trafiony pomysł.

#monastrell #liście #walencja #wanilia #primitivo #apteka #czekolada #priorat #carignan #grenache #owocewśmietanie #cedr #wiśnia