Małe Duże Wina: Stellenbosch i Langhe

April 9, 2018

 

Małe Duże Wina - mały sklep na Żoliborzu z dużym wyborem win. A na pewno przemyślanym. Polecono mi Villierę Chennin Blanc z regionu Stellenbosch, do Tenuta Rocca Langhe nikt mnie specjalnie namawiać nie musiał. Jeśli chcecie wybrać się w podróż do Piemontu klasą ekonomiczną, czyli poczuć charakter Barolo nie kupując Barolo - wybierzcie właśnie Langhe.

 

Villiera Chenin Blanc 2015, 13,5%

 

Pamiętam pierwsze, nie w pełni świadome doświadczenia z winami z RPA. Były to płaskie, dość garbnikowe i wulgarnie pikantne wina szczepu Pinotage, krzyżówki powstałej z połączenia Pinot Noir i Cinsault (lokalnie funkcjonującego jako Hermitage, stąd nazwa). Wówczas, powiedzmy 10 czy 15 lat temu, okupowały niższe półki supermarketów. Ale kosztowały nie więcej niż 20 zł, a bywało, że sporo mniej. Widząc taką cenę proces decyzji zakupowej nieuchronnie się skracał. Wyglądał tak: egzotyka za 2 dychy? Biorę!

 

Dziś wybór jest dużo większy. Porządne wino z Stellenbosch, samozwańczego ambasadora kraju, można kupić bez większego wysiłku. Region ma szczęście do klimatu. Afrykańskie temperatury łagodzi tu zimny Prąd Benguelski, płynący zachodnim szlakiem od Przylądka Dobrej Nadziei aż do równika. Sama winnica położona jest ok. 30 km na wschód od Kapsztadu. Zbiory z hektara plasują się na poziomie 8 ton, czyli jakość ma znaczenie.

 

 

Wąchamy. Ciepła drożdżówka posmarowana masłem i miodem akacjowym. Wyraźne brzoskwinie (Asia) i ananasy (ja) plus trochę bananów. Dojrzałe aromaty równoważy skórka z cytryny. W ustach więcej świeżości: jabłko, może jabłko z gruszką i jakiś nieśmiały akcent tropikalny. Wino ma ciekawą fakturę: miodowa materia oblepia buzię jak wosk, a środkiem języka idzie kwasowa struna. Tutaj też wyczuwamy gorzką skórkę i nieco pikanterii. Czuć alkohol, co nie szokuje przy 13,5%, ale też nie zachwyca. Pozostałe parametry na poziomach średnich.

 

Byłem ciekaw, skąd wzięły się ślady drożdżowo-maślankowe, skoro wino nie leżakowało w beczce. Na stronie producenta znalazłem informację, że 30% wina miało kontakt z dębiną podczas fermentacji, dodatkowo przez 2 miesiące spoczywało na drożdżowym osadzie. I jeszcze ciekawostka na koniec: 1,5% gron użytych do produkcji było zarażonych botrytisem. Szlachetna pleśń dodatkowo podkręca miodowość. Nie kocham Chenin, ale to jest wyjątkowo starannie zrobione.

 

Ocena: 3,75/5, cena ok. 60 zł

 

Tenuta Rocca Ornati Langhe, 2012, 14%

 

Daruję sobie i Wam wtręty klimatyczno-geograficzne, będzie okazja przy następnych winach z Piemontu. Teraz szkoda czasu, bo w kieliszku sztos. Nietypowy, supertoskański z ducha kupaż: do Barbery i Nebbiolo dołączono... Cabernet Sauvignon. Wcześniej wina osobno dojrzewały w beczce. Barwa ciemna, ale przepuszczająca oko. Zero fioletów. Jest za to kropla ciepłego koloru, trochę pomarańczy lub miedzi. W nosie lekka konfitura z wiśni jako baza, nadbudowa z wędzonej śliwki. Nie suszonej, kalifornijskiej, ale właśnie wędzonej w typie suskiej sechlońskiej. I już rozwija się wachlarz nut balsamiczno-żywicznych: mamy zioła i skóry, skóry i zioła. Słodki Jezu.

 

 

Przełykamy. Tzn. nie, nie przełykamy, wyglądamy z Asią jak para chomików, chwilo trwaj. Wiśnia się odświeżyła, ma teraz pestkowy, kwasowo-gorzkawy posmak. Jest wspomnienie śliwki (w czekoladzie?), pęczek ziół zatopił się w syropie. Nie ma jednak mowy o nudzie, wino cały czas niesie energiczna kwasowość. Tanina jeszcze ziarnista. Nie czesze podniebienia jak szczotka, nic podobnego, po prostu zostawia w buzi osad. Słyszę pytania: pić teraz, czy poczekać? Poradziłem się króla Salomona.

 

- Weź dwie, na moją odpowiedzialność. Jedną butelkę wypij, bo znać już cechy wina ukształtowanego; drugą odłóż na potem, tanina się wtopi, aromaty beczkowe rozwiną, a ty będziesz szczęśliwy po dwakroć.

- Święte słowa, królu. A czy sprowokuję mezalians, jeśli zapoznam to zacne wino z porcją tatara?

- Synu, akurat jeść to ty umiesz. Wyobraź sobie, że jedna z popisowych potraw Piemontu zwie się carne cruda, w dosłownym tłumaczeniu - surowe mięso.

- Podobne do naszego inwalidy?

- Podobne synu. Wołowe mięso drobno siekają i żenią z marynatą złożoną zawsze z oliwy i cytryny. Od dodatków w postaci musztardy, kaparów, cebuli czy czosnku nie stronią. Dekorują żółtkiem, bywa, że serem w typie Grana Padano.

- Czy to wszystko, królu?

- Nie zapomnij o kropli balsamicznego octu. I nie żryj po 23:00 jak masz w zwyczaju.

 

Butelka z winnicy Tenuta Rocca jest przykładem wina, które znalazło równowagę między koncentracją a pijalnością, obfitością a elegancją. Nie zaburza jej nawet lekko wyczuwalny alkohol. Przyznaję bez bicia - to jest styl, który bardzo lubię. No i świetnie pasuje do tatara, królu.

 

Ocena: 4,5/5, cena 109 zł

 

 

Zakupy własne w sklepie Małe Duże Wina, ul. Anny German 15

Tatar zamówiony w dostawie w Schabowym, bistro na ul. Obrzeżnej 1.

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Please reload