Friday I'm in love: Tęcza od Kuchni

June 5, 2018

 

 Suzina 8, jeden z najsmaczniejszych adresów w Warszawie, na pewno na Żoliborzu. Pod jednym dachem mieszczą się: Kotłownia, Via Suzina i Tęcza od Kuchni. Do czego nawiązuje szyld? Kilka kroków dalej mamy dawne Kino Tęcza. Jak przystało na kuchnię - karmią. My jednak tradycyjnie byliśmy nastawieni bardziej na picie niż jedzenie, zwłaszcza że z nieba kipiał żar. Mocno intrygowała nas krótka, ale treściwa karta win, oparta na butelkach z Austrii, Węgier i Włoch. Niechcący wyszła nam powtórka z majowego FIIL-a, kiedy to podróżowaliśmy po krajach Mitteleuropy.

 

 
Wieczór otwieramy Prosecco, ale nie byle jakim. Oznaczenie Conegliano Valdobbiadene Prosecco Superiore DOCG informuje, że wino pochodzi z historycznego obszaru produkcji. To o stopień wyżej od pospolitego DOC, ale wciąż niżej niż najszlachetniejsze cru (Rive lub parcela Cartizze). Wino rocznikowe, rok 2016. Przede wszystkim świeże, niezbyt hojne w aromacie, zbudowane na zielonym, kwaśnym jabłuszku. Moja uwaga o zapachu piekarni wywołała rechot. "Kolego, nie ta metoda." - uprzejmie przypomniano mi, że w przeciwieństwie do szampana Prosecco nie przechodzi wtórnej fermentacji w butelce tylko w stalowej kadzi (dlatego m.in. jest dwa lub trzy razy tańsze). Racja, ale również i do kadzi dodaje się drożdże, no więc... Spór pozostał nierozstrzygnięty. Zgodziliśmy się za to, że wino ma dość niskie wysycenie. 

 

 

Orzeźwienia ciąg dalszy, czyli Grüner Veltliner z Krems. Wino oryginalne, najmocniej dał się wyczuć biały pieprz. Poza tym aromaty polne (słoma, siano) i całkiem sporo owoców (zielone jabłko, nuty białych porzeczek i agrestu, grejpfrut). Paleta różnorodna, ale nie patrzymy na obraz malowany zdecydowaną kreską. Przyjemne wino na upalne dni, o którym zapomnicie po zachodzie słońca.

 

 

Z Krems jedziemy w okolice Wiednia. Riesling z winnicy Heinrich Hartl III. W nosie sałatka owocowa z dojrzałych jabłek, gruszek, moreli. Morele są tu decydujące. Jest i lakier do paznokci, ale szybko się ulatnia. Ta sama gama owoców pojawia się w ustach, tym razem w wersji z sokiem z cytryny. Ktoś przy stole wspomniał o rabarbarze. Wino jest nieułożone, jeszcze frywolne, ale wiek ma swoje prawa (2017). Pytanie, czy będzie tu dużo lepiej.

 

 

Przesiadka na Węgry. Petreny Battonage, kupaż aż 5 szczepów z przewagą Chardonnay i Harslevelu. Kolor głęboki, prawie bursztynowy. Na początek delikatna nuta kiszonkowa, a po chwili... bum! Odkręcamy słoik z marynowaną pigwą z dodatkiem gruszki (!). Jest słodko i octowo. Inne skojarzenie - obtłuczone, zmęczone słońcem owoce z sadu, w których zaczyna się fermentacja. Do tego gryczany miód. Dyskutowaliśmy też obecność selera i marchewki. Usta relatywnie mniej skomplikowane. Główne role grają orzechy (laskowe, włoskie, niektórzy mówili o wersji solonej) oraz pigwa. Niesamowita mozaika, prawda?

 

Sęk w tym, że zapach przejrzałych, gnijących owoców to zasługa aldehydu octowego powstającego wskutek nadmiernej oksydacji (odsyłam do artykułu p. Sławomira Chrzczonowicza). Na utlenienie wskazywałaby również obecność orzechów. Prawdopodobnie zawinił zbyt intensywny batonaż, metoda polegająca na wzbudzaniu osadu drożdżowego w beczce. Inny możliwy powód to uszkodzenie korka. Czy takie wino powinno być z miejsca zdyskwalifikowane? Teoretycznie tak. A w praktyce? Cóż, trafiła nam się nieoceniona pomoc naukowa, a przecież przyszliśmy się uczyć. Poza tym wino było niesamowicie ciekawe. Wniosek: techniczna wada nie zawsze musi oznaczać sprint z butelką do zlewu.

 

 

Słońce zaszło na dobre, najwyższa pora na wino czerwone. Samodzielny Cabernet Franc od producenta Racz Miklos Tamas. W nosie konfiturka z  czerwonych owoców (truskawka, malina) i czarnej porzeczki przechowywana w pudełku po cygarach. Śmietanowy kleks. Mocno taniczne usta w zasadzie powtarzają wszystkie aromaty. "Cieliste, poważne wino do tłustej kaczki lub dziczyzny." - zawyrokował Łukasz, a nam pozostało się zgodzić. 

 

 

Petreny Big Band Egri Bikaver z 2011 roku. Wbrew stereotypowi, ilekroć trafię na Egri Bikavera jestem zadowolony. Może dlatego, że od momentu wprowadzenia w 2005 roku ścisłych regulacji prawnych jakość jest pod ochroną (więcej na ten temat pisał MS Sommelier). Nasz egzemplarz jest kupażem 5 szczepów z dopuszczalnych 13. Wspaniale i czysto pachnie wiśniami. W drugim kontakcie czujemy mentolowo-eukaliptusową świeżość, która pod koniec ustępuje miejsca wanilii i goździkom. Do tej pory wino idealnie naśladuje profil bordoski. Nie ma się co dziwić - mamy Merlota, Cabernet Sauvignon i Cabernet Franc. I tak by zostało, gdyby nie pewne detale balsamiczno-żywiczne, które prawdopodobnie zawdzięczamy szczepowi Syrah.  Dostojne, pięknie naświetlone wino, idealne do pica. Bardzo, bardzo dobre.

 

 

Spodobało nam się, więc poszliśmy za ciosem. Oto przykład, ile mogą dla wina znaczyć dwa lata rozwoju i jak różnią się roczniki pod tą samą etykietą. W przypadku butelki z 2009 nie bylibyśmy już pewni bordoskiego rodowodu. Zamiast soczystej wiśni - niuanse rodzynkowe. Zamiast balsamicznych detali - ziołowo-żywiczna panorama. Piękny widok, ale już na zupełnie inne wino. Trzeba się spieszyć, bo jego czas mija.

 

 

Ceny wszystkich win z wyjątkiem Petreny Big Band Superior Egri Bikaver 2009 w przedziale 80-120 zł.

 

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Please reload