Białe wina na lato vol. 1. Carrefour.

June 11, 2018

 

200 butelek. Tyle białych etykiet naliczyłem spacerując po alejkach Carrefoura. Jak spośród tej masy wybrać partnerkę lub partnera, który w skwarne wieczory nie znuży rozmową, nie zalepi powiek? Potrzebny jest klucz. Na początek odrzuciłem wszystkie wina półsłodkie i słodkie. Następnie te, które na kilometr pachniały beczką (nie ma więc nowoświatowych Chardonnay, sorry). W kolejnym kroku produkcje niemieckie typu Liebfraumilch. Nie chcemy latem mdławych brzoskwiń i stołowej łyżki cukru resztkowego, prawda?

Dalej - wina w białym szkle. Przezroczysta butelka ma słabość do przepuszczania światła, w supermarketach jest raczej jasno i ciepło, a wino tego nie lubi. Zrezygnowałem też z Pinot Grigio. Coup de grâce - nie brałem pod uwagę win poniżej 20 zł. Wina bułgarskie i mołdawskie chciałem potraktować ulgowo; niestety zostały wykluczone na mocy powyższych kryteriów.

 

Uff. Z 200 butelek zrobiło się 20. Win potencjalnie owocowych, orzeźwiających, świeżych. Raczej napiętych kwasowością niż o konsystencji biszkoptu, być może przyjemnie wibrujących i mineralnych. O losach ostatecznej selekcji decydowała intuicja.

 

 

Muscadet Sevre-et-Maine 2016, 11,5%

 

Zależało mi na pokazaniu win z Doliny Loary. Regionu notorycznie pomijanego, który nie ma marketingowego wigoru francuskich braci, a kosztuje tak mało jak sny o ich potędze. Czy było warto? Przekonajmy się. W nosie intensywne, duszące kwiaty, skojarzenie z frezją. Poza tym jabłko, brzoskwinia złamana ananasem i sporo maślanych ciasteczek. Maślane ciasteczka, masło - efekt dojrzewania nad drożdżowym osadem, o czym informuje wyżłobienie na butelce: Sur Lie. W ustach cząstka jabłka w rozcieńczonym miodzie z kropelką cytryny. Koniec świecowy z kryształkiem soli. Atrakcyjność wina obniża niska kwasowość. Pić mocno schłodzone lub nie pić.

 

Ocena: 3/5, 21 zł

 

 

Chateau de la Roche Touraine 2017, 13%

 

Znów Dolina Loary. Z okolic Nantes nieopodal Atlantyku przenosimy się do Turenii, centralnej części regionu. Zmiana zasadnicza - pijemy Sauvignon Blanc, wcześniej był Melon de Bourgogne. W kieliszku jasny, bladosłomkowy kolor. Początek jaśminowy, po którym wchodzi na scenę arcytypowy dla szczepu agrest. Dojrzały, z pękającą skórką, romansujący z ananasem. Plus równie charakterystyczna nuta trawiasto-ziołowa, najbliżej jej do koperku. Coś jak zdjęcie i odcisk palca w paszporcie. Usta zielone, świeże, genialne na gorące dni (agrest, cytryna z limonką). Lekko żwirowe. Wino finiszuje nienachalną goryczką i jestem szczęśliwy, że dałem za nie - uwaga - 28 zł. Warto. 

 

Ocena 3,75/5

 

 
Vina Esmeralda Torres 2017, 11,5%

 

Moscatel i Gewürztraminer, przepis na aromatyczną bombę. Czy nos faktycznie wybucha? Jest bukiet kwiatów, z przewagą konwalii i jaśminu. Pod spodem coś cukrowego, co wpływa na odbiór owoców, a mamy tu jabłka, gruszki oraz owoce tropikalne. Słodki aromat tonuje cytryna i świeża kolendra. Jak dotąd sporo wrażeń. Na podniebieniu miły melanż cytryny z brzoskwinią (im wino cieplejsze, tym więcej brzoskwiń). Mimo lanolinowej powłoki wino jest świeże, orzeźwiające, Tajemnica tkwi w mistrzowskiej równowadze między cukrem resztkowym (6,9 g/L) a kwasowością (5 g/L), godnej najlepszych niemieckich wzorców. Zręczne balansowanie między wytrawnością a półwytrawnością - to się konsumentom podoba. I dobrze. Esmeralda uwodzi pijalnością. Kupiłbym to wino na randkę, bo jest jak muzyka Erika Satie'ego. Łatwa i przyjemna, momentami piękna, ale pozostająca w tle, co pozwala skupić się na sprawach najwyższej wagi. 

 

Ocena: 4/5, ok. 40 zł (w promocji od 29,99)

 

 

Saint Vincent Riesling 2015, 11,5%

 

Wow. Polskie wino w Carrefourze. Do niedawna rzecz rzadka jak życie na Marsie, jak ekologiczny diesel. Jak na warunki supermarketu dość drogo (48 zł), ale wiadomo - drogie rzeczy nie należą do tanich. Na marginesie: o czynnikach kształtujących ceny polskich win wyczerpująco pisano na blogu Kondrata. Skupmy się na kieliszku. Aromat jabłkowo-brzoskwiniowy. Są kwiaty, jest kwiatowy miód i plama ropy. W buzi chrupkie zielone jabłuszko. Wykończenie bąbelkowe (fajne, drobnoziarniste) z cytryną i solą. Tequila! - krzyknęła Asia, a ja wiedziałem, że to wino jej się podoba. Mnie zresztą też - było witalne i czyste, czyste w sensie uporządkowania tematów. Wiadomo, o co w tym Rieslingu chodzi. Do noty dodajemy ułamek punktu za lokalny patriotyzm.

 

Ocena: 4/5, 48 zł

 

 

Wachau Riesling Selection 2017, 12,5%

 

Wino-kometa, było i nie ma. Mam nadzieję, że wróci na półki, ponieważ jest dobre, to raz, a dwa - trudno o Austrię w Carrefourze. Wdychamy. Kwiaty lotem pszczoły zmierzają do miodów. Trochę waty cukrowej tudzież landrynki, która na szczęście nie zagłusza, bo po chwili pokazują się owoce (brzoskwinia, melon). Jest też wątek chemiczny - lakier do paznokci, rozpuszczalnik. Dobrze, ale w ustach jeszcze lepiej. Świeże, zielone jabłuszko poparte cytryną i skórką z limonki. Wino wypływa na szerokie wody kwasowości. Całość wieńczy dekoracja w postaci mokrych kamieni i szczypty soli. Finisz nie bije rekordów, ale jest wystarczająco długi. W tej cenie warto, powinno się, trzeba. Polujcie.

 

Ocena: 4/5, ok. 40 zł

 

 

Domaine de la Madone Les Bouchots Montagny 1er Cru 2015, 13%

 

Burgundzkie Chardonnay z subregionu Côte Chalonnaise, apelacji Montagny i z oznaczeniem konkretnego siedliska (Les Bouchots). W dodatku z wyróżnikiem Premier Cru, który teoretycznie przesądza o klasie wina. Teoretycznie, bo w Burgundii takich miejsc jest grubo ponad 500. Tak czy inaczej: jest to jedna z najdroższych białych etykiet w sklepie. Wino zaczyna się drożdżowo. Dodatek (ciepłych) jabłek prowadzi jak po nitce do piekarnika, w którym rumieni się ciasto (wpływ beczki). Pod spodem masło i... niuans warzyw z rosołu. Paleta złożona z kwaśnego, soczystego jabłka pływającego w maślanym sosie. Tłusta, obfita, ale z kontrapunktem w postaci pikantnej cytrusowej skórki. Czubkiem języka można doszukać się mineralności. Zarówno kwasowość, ciało, jak i finisz w wyższych rejestrach. Bardzo dobre. Pijcie wieczorem, kiedy zrobi się chłodniej. Lub kupcie Chablis, jeśli przede wszystkim zależy Wam na orzeźwieniu.

 

Ocena: 4/5, ok. 60 zł

 

 

Na potrzeby niniejszego zestawienia zapoznałem się również z:

 

 

Touraine Sauvignon La Cave D'Augustin Florent 2016, 12%, 22 zł

 

Estetyczna etykieta, a co dalej? Skracam opis: aromaty rosołkowe, perfrumowane, duszne (frezje, bez). W buzi brzoskwiniowy syropek rozcieńczony wodą. W porównaniu z Chateau de la Roche to są inne światy. Wiecie, co wybrać.

 

 

Iločki Podrumi Traminer 2015, 12,5%, 32 zł

 

Bodajże jedyna etykieta z Chorwacji. Kolor intensywny, zielono-trawiasty z dodatkiem ciepłej żółci. Piękny! Nos duszny. Warzywa rosołowe z masłem, perfuma. Dalej brzoskwinia, mandarynka i figlarnie szczypiący finisz, ale co z tego, skoro wino praktycznie nie ma kwasowości. 

 

 

Rata Road Marlborough Sauvignon Blanc 2017, 12,5%,  35 zł

 

Nowa Zelandia. Kolor bladosłomkowy, prawie przeźroczysty. Kwiaty, agrest i gotowana pietruszka (gdy wino się ociepli bez zagłusza pozostałe aromaty). Usta świeże i proste (agrest/jabłko, cytryna), drobniutki bąbelek. Wino jest ok, można je ugryźć z jakąś sałatką szparagową, ale... zamiast kupować szparagi lepiej dorzucić dychę lub trzy i udać się do winoteki.

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Please reload