Tylko we dwoje: Via Suzina


Po Winnym Przystanku i Tęczy od Kuchni zbadaliśmy kolejny winno-kulinarny adres na Żoliborzu. Miała być spokojna, romantyczna kolacja we dwoje, góra trzy kieliszki, no może cztery. Wyszło jak zwykle. I wiecie co? Było warto.

Jako aperitif zaproponowano nam Hibernal z winnicy Kępa Wiślicka (2017). To popularna nie tylko w Polsce odmiana hybrydowa, dziecko Rieslinga i odmiany Seibel 7053. Nos mocno kwiatowy, nieco landrynkowy. W swojej intensywności - perfumeryjny. Przede wszystkim miododajne kwiaty lipy i akacji, nieoczekiwanie skontrowane geranium. Usta cieliste, tłustawe, zbudowane wokół jabłka, finiszujące na gorzkich, skórkowych cytrusach. Za to po kilku minutach czujemy w ustach plaster akacjowego miodu. Szok! Sekret tkwi w dojrzewaniu w akacjowej beczce. To wino jedzie po bandzie i nikogo nie pozostawi obojętnym. My jesteśmy na tak.

Kieliszek nr 2. Riesling Langmeil Barossa 2016. Po trzęsieniu ziemi wywołanym przez Hibernala miałem ochotę na coś obliczalnego. Australijskiego producenta znałem z kursu WSET, częstowano nas wtedy Shirazami z roczników 2013 (bardzo dobre) i 2012 (bardzo bardzo dobre). Jeśli tak można powiedzieć o nosie - był tłusty i ciepły. Rozgrzewał brzoskwinią, bananami i plamą ropy. Buzia gładka, zbalansowana. Dynamikę znów nadawały cytrusy. Zamiast akacjowego ognia rewolucji - umiłowanie tradycji, proporcji, porządku. Rasowe, eleganckie wino.

Wjechało jedzenie. Na przystawkę zamówiliśmy krewetki (Asia) i carpaccio z łososia (ja). Jako akompaniament: różowe Tavel E. Guigal (2014) oraz pomarańczowe Tenuta Bellafonte Arnèto (2015).

Przyznam, że Tavel specjalnie mnie nie obszedł - ot, wiaderko czerwonych owoców z przewagą truskawek i porzeczek. Ale Asia zachwalała, wino zaprzyjaźniło się z jej krewetkami, tonowało obecny na talerzu czosnek i chilli, nie skapitulowało przed kawałkami boczku.

Co innego wino pomarańczowe, które od początku zaznaczyło swoją silną, ekscentryczną osobowość. Kwiaty, pigwa, imbir, ananas, nuty dębowe. I cytrusowa puenta.

Idealna para dla łososia marynowanego w sosie sojowym z dodatkiem imbiru i mango w syropie. Z jednej strony muślinowy ciężar, z drugiej rybne umami. Tu i tu dopełniające się akcenty tropikalne. Porozumienie ciał, zgodność charakterów. Rewelacyjny pairing.

W oczekiwaniu na dania główne przesiedliśmy się na wina czerwone. Asia wzięła BOYA Pinot Noir z winnicy Garces Silva (Leyda Valley, Chile, 2015). Wizytówką aromatów są ciepłe, prawie konfiturowe owoce: maliny i wiśnie. Drobniejszym, ale wyraźnym drukiem: róża, a także wanilia, goździk, cedr. Wyraźny wpływ beczki, z którą wino miało kontakt przez 6 miesięcy. Usta średnio skoncentrowane, pikantne i pieprzne; i właśnie ta pikanteria otwiera całkiem długi finisz.

Kieliszek towarzyszył piersi z kurczaka na sosie z białej trufli podanej z ziemniakami w sosie szałwiowym i kalafiorem. W ten sposób szef kuchni Via Suzina podnosi banalny drób do rangi kulinarnego przeżycia. Z tego połączenia dłużej zapamiętamy potrawę.


W międzyczasie skupiłem się na Giacomo Fenocchio Langhe Nebbiolo (2015). Róża, czerwone owoce i ściółka: wilgotne poszycie, jesienne liście na glebie. W ustach przewaga tematów kojarzących się z drewnem, przyprawami, skórą. Umiarkowane, ale zahartowane ciało (wydatne taniny i kwasowość) - po prostu dobre Langhe, a dobre Langhe to wytrawny żołnierz na kulinarnym froncie.

Wysłałem je na odcinek francuski, miał stawić czoło przeważającym siłom wołowiny rasy Limousine. Właściwie tam był cały francuski zaciąg: smażone podgrzybki, kaparowy sos, fasolka szparagowa, pietruszkowe puree. Langhe dało radę nie odnosząc żadnych strat.

Jeszcze więcej frajdy sprawił mi kieliszek Châteauneuf-du-Pape Réserve des Roumiguières (2013). To wino taktycznie przyłączyło się do wołowiny, aby przypuścić ostateczny atak na moje podniebienie. Ciepłe, konfiturowe owoce, wędzona śliwka, lukrecja i zioła. Usta mięsiste, ale podyktowane taniną. W połączeniu z potrawą ożywiło się i pokazało pełnię. Bardzo dobre, treściwe wino.

Na deser Füleky Pallas Late Harvest Tokaji. Miody i zioła, zioła i miody. I plama ropy. Chyba właśnie za to kochamy tokaje. Jak również za odmierzony po aptekarsku stosunek słodyczy do kwasowości. Darujcie, ale to ostatnie wino, jak zawsze, zapamiętaliśmy słabo. To znaczy ja (miały być trzy kieliszki, może cztery). Gdyby nie zdrowy rozsądek Asia wypiłaby całą butelkę.

Słowem podsumowania: Via Suzina to duży wybór dobrych win w konkurencyjnych cenach. Świetna kuchnia, która potrafi wykręcić coś ekstra finezyjnego z pozornie prostych składników. I, last but not least, bardzo pomocna, zaangażowana i świadoma obsługa. Gdyby nie ona pewnie nie zdecydowalibyśmy się na tak oryginalne wybory jak Hibernal czy Arnèto. A to właśnie wina, po które wrócimy tu w pierwszej kolejności. Tym prędzej, że butelki można brać na wynos (sic!).

Cennik win (za kieliszek/butelkę):

Hibernal Kępa Wiślicka - 27/120 zł Langmeil Riesling Barossa - 33/149 zł Tavel E. Guigal - 23/100 zł Tenuta Bellafonte Arnèto - 28/127 zł Garces Silva BOYA Pinot Noir - 21/92 zł Giacomo Fenocchio Langhe Nebbiolo - 31/140 zł Châteauneuf-du-Pape Réserve des Roumiguières - 32/146 zł Füleky Pallas Late Harvest Tokaji - 105 zł (butelka 0,5)