Nazywam się czerwień

February 28, 2019

 

Druga część naszego podsumowania - po etykietach białych czas na wina czerwone. Najlepsze, najoryginalniejsze lub takie, które wygrywają relacją jakość/cena. W domyśle można traktować ten wybór jako "best of 2018", chociaż przemycamy też wina degustowane po zmianie kalendarza.

 

Słówko na temat statystyk prowadzonych z uporem godnym lepszej sprawy. W ciągu ostatnich 14 miesięcy do naszego notesu trafiło ponad 90 czerwieni z 16 krajów, z wyraźną przewagą Włoch (20), Portugalii (13), Hiszpanii (13) i Francji (10). Tych ostatnich w zestawieniu brak. Też jesteśmy zdziwieni, ale nie bardzo. Trudno o francuskie wino z naszej ulubionej kategorii do ok. 100 zł, które rozkłada na łopatki. Inne rewolucyjne wnioski? Statystyka kłamie. Wystarczy powiedzieć, że świadomie wyłączamy z tekstu szczep Pinot Noir (16); Pinoty znajdą się w osobnej notce. To z kolei oznacza, że dzisiaj idziemy na masę. Statystycznie. 

 

Etykiety przedstawiamy zgodnie z kluczem geograficznym. O butelkach, które pojawiają się na blogu po raz pierwszy piszemy szerzej. Zapraszamy!

 

Austria

 

  

Groszer Wein Blaufränkisch 2016, 12,5%

 

Ociera się o wybitność, zwłaszcza w swojej cenie. Maliny, wiśnie i cedrowe pudełko z korzennymi przyprawami. Buzia arcysoczysta, pikantna: czereśnie posypane pieprzem. Wino poważne we wszystkich rejestrach (kwasowość, tanina, ciało, finisz), ale dalekie od przesady. Raczej finezyjny balans. Idealne do gęsi z jabłkiem i rozmarynem. 

 

Cena: 78 zł, restauracja Via Suzina

 

Australia

 

 

Calabria Three Bridges Durif 2016, 14,5%

 

Durif, tej nazwy możecie nie kojarzyć, ale na pewno słyszeliście o Petite Sirah. Wywodzący się z Francji szczep robi dziś sporą karierę w Kalifornii, pod obecną nazwą spotkacie go również w Izraelu i właśnie w Australii (więcej o geneaologii pisze Winicjatywa). Wino całe w fioletach, poważne mimo młodego wieku. Wyróżnia się konfiturowym aromatem czarnych porzeczek, aronii i śliwek. Owoce dociąża słodka, tytoniowa beczka, ale nos zachowuje wyporność (kamfora). Solidne domostwo: owocowe fundamenty, pokryty papą czekoladowy dach. Ściany działowe z kwasowości, nośne z taniny. Szorstka faktura będzie się ścierać, szczyt możliwości nadejdzie za kilka lat. Duży potencjał i ciężar. Dziś da najwięcej frajdy w towarzystwie solidnego kawałka wołowiny lub gulaszu z grzybami. 

 

Cena: 114 zł, restauracja Videlec. O roczniku 2014 pisał MS Sommelier.

 

Argentyna

 

 

Guarda Cabernet Franc 2015, 13,6%

 

Jedno z win, które najlepiej zapamiętaliśmy z zeszłorocznego Ferment Show. W nosie malinowy mus. MUS. Idealnie gładka emulsja - odczyn dotąd zarezerwowany dla podniebienia. Poza tym sporo ciała, tanin i wrażenie mięsistości. Mięsistość, słowo-klucz. Weźcie to wino do ust, przekonacie się. Bardzo charakterystyczne i bardzo dobre.

 

Cena: 84 zł, Endorwina

 

Chile

 

 

J. Bouchon Block Series Carménère 2013, 

 

Carménère z Doliny Maule, wysuniętej najdalej na południe części Regionu Centralnego. Siedlisko Santa Rosa. Słówko o terroir: suchy, śródziemnomorski klimat łagodzony oceaniczną bryzą, która wdziera się w interior rzecznym korytarzem. Gleby aluwialne, przetykane dużą ilością okrągłych skał i kamieni. Producent chwali się, że ta kombinacja pomaga tworzyć świeże wina o aksamitnej strukturze. Z tą świeżością nie ma co w roczniku 2013 przesadzać, ale... W nosie przypalony porzeczkowy dżem z dodatkiem jeżyn, przypraw korzennych i lukrecji. Usta treściwe. Skoncentrowany owoc kontrują różne zieloności i przyprawy z przewagą ziela angielskiego. O to w tej zabawie chodzi: wino miękko huśta, ląduje jak jedwab. 

 

Cena: ok. 90 zł, Via Suzina

 

 

Ventisquero Grey Glacier GCM 2015, 14%

 

Jest i francuski akcent. GCM, czyli Garnacha, Cariñena, Mataro. Czyli Grenache, Carignan, Mourvèdre. Rodański kupaż na chilijskiej ziemi. Ziemi nie byle jakiej. Apalta - w lokalnym dialekcie "ziemia uboga" - to mała część Colchagua Valley, w której powstają wielkie wina. Serwis Winemag porównuje ją nawet do słynnej burgundzkiej apelacji Clos Vougeot. Ma na myśli renomę, ale niechcący zahacza o pinotowy leksem. I tak, wino otwiera się aromatami hibiskusa i maliny, by kończyć na wilgotnej ściółce. Paleta napięta, czysta. Są kwaśne owoce (czereśnia, żurawina), jest pikanteria, a przede wszystkim źródlana mineralność. Kropla drąży skałę, w tym wypadku skała drąży język. Szczupłe, cudownie rześkie wino z taniną jak talk. Z natury chłodne i takie należy je pić. 

 

Cena: 99 zł, Centrum Wina. Poprzedni rocznik recenzowało Wino Ze Smakiem.

 

Hiszpania

 

 

Suertes Del Marqués Candio 2015, 13,5%

 

Kolejna fotografia z Ferment Show. Wino z Teneryfy, winifikowane z odmiany Listán Negro. Czerwone owoce i strzelista mineralność. Ma się wrażenie, że stare krzewy (80-150 lat!) wyssały z gleby wulkaniczny popiół. Wielka oryginalność i bezkompromisowy charakter. I właśnie dlatego o nim wspominamy.

 

Cena: 119 zł, El Catador 

 

 

Finca Luzón Roble Monastrell 2016, 14,5%

 

Drugi biegun. Wino ze spalonej słońcem Jumilli, powiecie, że tłuste i nudne. Dlaczego się tu znalazło? Po pierwsze, eksponuje walory szczepu. Mięso? Proszę bardzo - boczek z przypaloną skórką. Zioła? Zrywajcie do woli - jest rozmaryn, tymianek, szałwia. Wszystkiego dużo, łącznie z owocami i słodkim tytoniem, to wino się nie obcyndala. Po drugie: chce być wypite. Alkohol nie wyłazi, kwasowość bardzo demokratyczna, w buzi emulsja z pieprznym finiszem. Co próbujemy powiedzieć: przy tej relacji do ceny butla jest świetną, poważniejszą alternatywą dla Primitivo i całych południowych Włoch. 

 

Cena: ok. 50 zł, Centrum Wina

 

Portugalia

 

 

Colossal Reserva 2016, 14%

 

Skoro jesteśmy przy stosunku jakości do ceny nie mogło zabraknąć tej etykiety. Leśne owoce, wanilia, skórzany pasek (8 miesięcy dojrzewania we francuskich i amerykańskich beczkach). Dobrze już ułożone, prawie gładkie. Tanina zostawia lekko matowe podniebienie. Jeśli czegoś brakuje to pikantnego piruetu na koniec. Ale czy można tego wymagać od wina za 19,99 zł? Zresztą, w kolejnym rzucie Biedronka zeszła z ceny jeszcze o 2 zł. Porządna robota, za którą równie dobrze moglibyśmy zapłacić 40 zł. Wielkie zaskoczenie, cenowy hit.

 

Cena: 19,99 zł, Biedronka

 

 

Symington Quinta do Ataíde Touriga Nacional 2014, 14%

 

Kilka słów o rodzinie Symington. Obecna w Douro od 1882 roku jest dziś regionalnym potentatem. W sumie należy do niej 26 winnic i tak rozpoznawalne marki jak Graham’s, Cockburn’s czy Dow’s. W kieliszku mamy organiczną Tourigę z 81-hektarowej posiadłości Quinta do Ataíde. Na początek dojrzałe owoce (czarna porzeczka, jeżyna), po chwili zatapiane przez jogurt. W drugim etapie wyłazi spocona skóra i tytoń. Usta ciekawsze: czarna przetworzona wiśnia w ziołach z dodatkiem balsamico. Tematem przewodnim jest przyjemna goryczka (pestka, piołun, kakao), która rozciąga i tak długi finisz. Mocne parametry obiecują harmonijny rozwój na lata. Dziś chropawą taninę można polerować stekiem. 

 

Prezent od naszego nieocenionego Przyjaciela Marka. Uściski!

 

Węgry

 

 

Big Band Egri Bikavér 2011

 

Kupaż 5 z 13 szczepów dopuszczonych do produkcji Byczej Krwi. Wspaniale i czysto pachnie wiśniami. Eukaliptusowa świeżość, z początku zdecydowana, powoli ustępuje miejsca wanilii i goździkom. Do tej pory wino idealnie naśladuje profil bordoski. Nie ma się co dziwić - mamy Merlota, Cabernet Sauvignon i Cabernet Franc. I tak by zostało, gdyby nie pewne detale żywiczne, które raczej wiążemy z Syrahem. Dostojne, pięknie naświetlone wino, w idealnym momencie do pica. Bardzo, bardzo dobre.

 

Cena: ok. 120 zł, restauracja Tęcza Od Kuchni

 

Włochy

 

 

Barale Fratelli Castlé Superiore Barbera d'Alba 2016, 14,5%

 

W nosie bomboniera: zatopiona w alkoholu wiśnia w czekoladzie. Nie byłoby w tym nic specjalnego, gdyby nie fakt, że owoc pozostaje świeży, prawie pestkowy. Nie ma sobie nic z konfitury. Sporo tematów ziołowych i leśnych, a na nie jestem szczególnie łasy: gałązka jodły na wilgotnej ściółce. W buzi soczysta eksplozja czerwonych owoców (czereśnie, wiśnie, kilka truskawek) plus kredowy niuans. Dynamiczna kwasowość trzyma w ryzach panoszący się alkohol. Wino ma młodzieńczą energię, czyste intencje i jasny przekaz: nie komplikujmy sobie życia. Mam do niego wielką słabość. Spróbujcie z tatarem!

 

Cena: ok. 80 zł, Piwnica z Winami

 

 

Piaggia Il Sasso Carmignano 2013, 14%

 

Carmignano to obok Brunello di Montalcino, Vino Nobile di Montepulciano i Chianti kolejne rodowodowe wino z Toskanii (oznaczenie DOCG, więcej na temat samej apelacji i proporcji dopuszczalnych szczepów pisze Festus). W tym konkretnym przypadku mamy: 70% Sangiovese, 20% Cabernet Sauvignon i Cabernet Franc, 10% Merlot. W procesie winifikacji używa się ręcznie zbieranych, selekcjonowanych gron, naturalnych drożdży i dębu francuskiego. Horyzontalny aromat. Pestkowa wiśnia obok śliwkowych powideł. Skórzane siodło i niuanse glebowe. Całość udekorowana balsamicznym kleksem z gałązką rozmarynu. Wow. Usta owocowe z harmonijnie zintegrowaną taniną. Dzięki wspaniałej kwasowości wino zachowuje sprężytość, trzyma nas w przyjemnym napięciu aż do pikantnego, lekko czekoladowego finiszu. A ten trwa, trwa i trwa.

 

Cena: ok. 120 zł, Wine Taste by Kamecki

 

 

Ca’Botta Pian Di Mezzo, 17%

 

Amarone w wersji riserva. Do wyprodukowania jednej butelki potrzeba 3 kg owoców i wielkich pokładów cierpliwości. Przypomina mi się niedokładny cytat z Kruszyńskiego: "wieloletni wyrok inkrustowano ozdobnym kwadransem czekania". Tu jakby na odwrót: winogrona najpierw suszą się przez 110 dni, by następnie trafić na 2 lata do celi z francuskiego dębu. Wychodzą stamtąd odmienione. W nosie suszone owoce z przewagą rodzynek. Sporo przypraw korzennych, zioła, akcenty balsamiczne i eukaliptusowa kontra. Całość jest arcydojrzała i, jak na standardy producenta, prawie słodka - chociaż w tym aspekcie Ca’Botta bardzo dba o dyscyplinę. Teraz najlepsze: udało się schować alkohol. Nie powiedzielibyście, że siedzi tu 17%. Wino degustowałem na zaproszenie importera Wine rePublic (Małe Duże Wina).

 

USA

 

 

Col Solare Columbia Valley 2008, 14,5%

 

Winna geografia Stanów Zjednoczonych nie kończy się na Kalifornii. Przed nami okaz ze stanu Waszyngton. Okaz, bo gra w trochę lidze niż ta, którą oglądamy na co dzień. Bardzo spójne wino, co w aromatach, to na palecie. Wobec tego nie będziemy się powtarzać: smażone porzeczki, powidła śliwkowe, jagodzianka. Garść cukierków: kukułki i ziołowe na kaszel, które kojarzą się z klimatem apteki.  Mocarne ciało, śmiały alkohol i kakaowy, asfaltowy finisz długo oblepiający język. Powstało z połączenia szczepów Cabernet Sauvignon (67%), Merlot (20%), Cabernet Franc (10%) i Syrah (3%). Przepraszamy za zdjęcie, jakoś nie mogliśmy się powstrzymać. Potem samo poszło...

 

Cena: wyczarował Marek. Na stronach Winezji ok. 200 zł

 

 

Pozostałe wyróżnione wina:

 

  • Barão de Vilar 10Y - pyszne, mniej znane Porto

  • El Uru Terrazul Tannat 2015 - wspaniałego rocznika 2015 brak, 2017 okazał się słaby. Czekamy na następny. (Videlec)

  • Heimann Barbár 2016 - węgierska interpretacja ciepłego Bordeaux. Warto jeszcze poczekać (Lutomski)

  • Pio Cesare Langhe Nebbiolo 2015 - klasyka gatunku. Benchmark. (Wine Direct)

  • Quinta da Romeneira 2008 - powidła z kopalni węgla brunatnego (Atlantika)

  • Rosso di Montalcino Banfi 2015 - arcypijalna Toskania za rozsądną cenę (6WIN)

  • Tenuta Rocca Ornati Langhe 2012 - Langhe na bogato. (Małe Duże Wina)

 

 

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload

Please reload