Rozgrzewająca zupa czosnkowa z najstarszej restauracji na świecie

Mrozy nie odpuszczają, a co jest najlepsze na mróz? Talerz hiszpańskiej zupki. Mamy dla Was prosty, kaloryczny i obłędnie smaczny przepis, którego oryginał pochodzi z najstarszej restauracji na świecie wg Księgi rekordów Guinessa. Mowa o madryckiej Sobrino de Botín (Casa Botín), założonej w 1725 roku i działającej nieprzerwanie aż po dziś dzień. Karmiono tu różne sławy, nawet hiszpańskich królów, restauracja ma więc ustaloną renomę. Podobnie jak samo danie; aromatyczną czosnkową zupę z chlebem przyrządza się pod tym adresem od czterech pokoleń.



Naszym zdaniem to jest petarda. Nie urywa rąk, za to bardzo mocno rozgrzewa, jest zdrowa i stanowi pełnowartościowy zimowy posiłek. Zrobicie ją w godzinę! Poniżej lekko zmodyfikowany przepis, link do oryginału znajdziecie na końcu wpisu.


Ingrediencje:

  • 2-3 główki czosnku

  • 100 g jamon serrano

  • słodka papryka w proszku

  • bułka/chleb z poprzedniego dnia

  • oliwa

  • bulion drobiowy

  • 4 jajka

  • sól, pieprz

opcjonalnie:

  • pietruszka/kolendra

  • ostra papryka

  • białe wino



Pieczywo kroimy jak chcemy (my w kostkę), skrapiamy oliwą, oprószamy grubiańską solą i wsadzamy do piekarnika aż się zrumieni. W międzyczasie siekamy czosnek w plasterki, najdrobniej jak się da. Jak dużo czosnku? Wszystko zależy od Waszych preferencji, intensywności bulwy. Wydaje mi się, że 8-10 pełnych ząbków to absolutne minimum, 15 i więcej - lekka przesada.


Czosnek wrzucamy do rondla wypełnionego kilkoma szczodrymi łyżkami oliwy. Nam niechcący trafiła się Único de Mondrón, oliwa z Malagi nagrodzona złotym medalem w konkursie 2020 NYIOOC World Olive Oil Competition. Chyba ją sprofanowałem, co przyszło z łatwością, bo zupełnie nie znam się na oliwach. Gdy czosnek lekko zeszkli się na małym ogniu dodajemy cienko pokrojoną hiszpańską szynkę i całość regularnie mieszamy. Po kilku minutach wpada kilka łyżek słodkiej papryki. Raczej kopiastych niż płaskich, bo chodzi nam zarówno o smak, jak i głęboki czerwony kolor. Po osiągnięciu wilgotnej, czerwonej papki wrzucamy grzanki i znów dokładnie mieszamy. Pieczywo ma wchłonąć dobro.



Całość zalewamy bulionem (w oryginalnym przepisie wodą). Gotujemy wolno, tak długo, aż bułka zmięknie i zacznie się trochę rozpadać. My nie doprowadzamy zupy do stanu rozmemłania, wystarczy, że wywar przejdzie smakiem. Dodajemy przyprawy i kieliszek białego wytrawnego wina. Powiecie, że to fanaberia, ale w końcu prowadzimy blog o winie, a nie o zupach. Na końcu ostrożnie zanurzamy surowe jaja, najlepiej na łyżce do zupy; niech poszetują się spokojnie przez kilka minut. Całość dekorujemy pietruszką lub kolendrą. Gotowe!



U nas na wierzchu zawsze są chrupiące grzanki, których garść zawczasu odkładamy. Musicie też wiedzieć, że w Sobrino de Botín serwują gościom do tej zupy kieliszek czerwonego wina. Tak, wino ma sens.


PS Miłośnikom ostrzejszych doznań zalecamy wrzucić wcześniej ulubioną porcję ognia (chilli, a nawet pimenton lub chipotle - lekka nuta wędzona absolutnie nie zaszkodzi).


Link do oryginalnego przepisu znajdziecie tutaj


Oliwę dostaliśmy w prezencie od p. Damiana z winoteki Jego Wina. Austriackie wina stąd w następnym wpisie, soon!