Nazywam się czerwień


Druga część naszego podsumowania - po etykietach białych czas na wina czerwone. Najlepsze, najoryginalniejsze lub takie, które wygrywają relacją jakość/cena. W domyśle można traktować ten wybór jako "best of 2018", chociaż przemycamy też wina degustowane po zmianie kalendarza.

Słówko na temat statystyk prowadzonych z uporem godnym lepszej sprawy. W ciągu ostatnich 14 miesięcy do naszego notesu trafiło ponad 90 czerwieni z 16 krajów, z wyraźną przewagą Włoch (20), Portugalii (13), Hiszpanii (13) i Francji (10). Tych ostatnich w zestawieniu brak. Też jesteśmy zdziwieni, ale nie bardzo. Trudno o francuskie wino z naszej ulubionej kategorii do ok. 100 zł, które rozkłada na łopatki. Inne rewolucyjne wnioski? Statystyka kłamie. Wystarczy powiedzieć, że świadomie wyłączamy z tekstu szczep Pinot Noir (16); Pinoty znajdą się w osobnej notce. To z kolei oznacza, że dzisiaj idziemy na masę. Statystycznie.

Etykiety przedstawiamy zgodnie z kluczem geograficznym. O butelkach, które pojawiają się na blogu po raz pierwszy piszemy szerzej. Zapraszamy!

Austria

Groszer Wein Blaufränkisch 2016, 12,5%

Ociera się o wybitność, zwłaszcza w swojej cenie. Maliny, wiśnie i cedrowe pudełko z korzennymi przyprawami. Buzia arcysoczysta, pikantna: czereśnie posypane pieprzem. Wino poważne we wszystkich rejestrach (kwasowość, tanina, ciało, finisz), ale dalekie od przesady. Raczej finezyjny balans. Idealne do gęsi z jabłkiem i rozmarynem.

Cena: 78 zł, restauracja Via Suzina

Australia

Calabria Three Bridges Durif 2016, 14,5%

Durif, tej nazwy możecie nie kojarzyć, ale na pewno słyszeliście o Petite Sirah. Wywodzący się z Francji szczep robi dziś sporą karierę w Kalifornii, pod obecną nazwą spotkacie go również w Izraelu i właśnie w Australii (więcej o geneaologii pisze Winicjatywa). Wino całe w fioletach, poważne mimo młodego wieku. Wyróżnia się konfiturowym aromatem czarnych porzeczek, aronii i śliwek. Owoce dociąża słodka, tytoniowa beczka, ale nos zachowuje wyporność (kamfora). Solidne domostwo: owocowe fundamenty, pokryty papą czekoladowy dach, ściany nośne z kwasowości, działowe z taniny. Szorstka faktura będzie się ścierać, szczyt możliwości nadejdzie za kilka lat. Dziś da najwięcej frajdy w towarzystwie solidnego kawałka wołowiny lub gulaszu z grzybami.

Cena: 114 zł, restauracja Videlec. O roczniku 2014 pisał MS Sommelier.

Argentyna

Guarda Cabernet Franc 2015, 13,6%

Jedno z win, które najlepiej zapamiętaliśmy z zeszłorocznego Ferment Show. W nosie malinowy mus. MUS. Idealnie gładka emulsja - odczyn dotąd zarezerwowany dla podniebienia. Poza tym sporo ciała, tanin i wrażenie mięsistości. Mięsistość, słowo-klucz. Weźcie to wino do ust, przekonacie się. Bardzo charakterystyczne i bardzo dobre.

Cena: 84 zł, Endorwina

Chile

J. Bouchon Block Series Carménère 2013,

Carménère z Doliny Maule, wysuniętej najdalej na południe części Regionu Centralnego. Siedlisko Santa Rosa. Słówko o terroir: suchy, śródziemnomorski klimat łagodzony oceaniczną bryzą, która wdziera się w interior rzecznym korytarzem. Gleby aluwialne, przetykane dużą ilością okrągłych skał i kamieni.


W nosie przypalony porzeczkowy dżem z dodatkiem jeżyn, przypraw korzennych i lukrecji. Usta treściwe i aksamitne: skoncentrowany owoc uzupełniają przyprawy z przewagą ziela angielskiego. Mimo to w przedziwny sposób zachowuje wigor. Wino miękko huśta, ląduje jak jedwab.

Cena: ok. 90 zł, Via Suzina

Ventisquero Grey Glacier GCM 2015, 14%

Jest i francuski akcent. GCM, czyli Garnacha, Cariñena, Mataro. Czyli Grenache, Carignan, Mourvèdre. Rodański kupaż na chilijskiej ziemi. Ziemi nie byle jakiej. Apalta - w lokalnym dialekcie "ziemia uboga" - to mała część Colchagua Valley, w której powstają wielkie wina. Serwis Winemag porównuje ją nawet do słynnej burgundzkiej apelacji Clos Vougeot. Ma na myśli renomę, ale niechcący zahacza o pinotowy leksem.


I tak, wino otwiera się aromatami hibiskusa i maliny, by kończyć na wilgotnej ściółce. Paleta napięta, czysta. Są kwaśne owoce (czereśnia, żurawina), jest pikanteria, a przede wszystkim źródlana mineralność. Kropla drąży skałę, w tym wypadku skała drąży język. Szczupłe, cudownie rześkie wino z taniną jak talk. Z natury chłodne i takie należy je pić.

Cena: 99 zł, Centrum Wina. Poprzedni rocznik recenzowało Wino Ze Smakiem.

Hiszpania

Suertes Del Marqués Candio 2015, 13,5%

Kolejna fotografia z Ferment Show. Wino z Teneryfy, winifikowane z odmiany Listán Negro. Czerwone owoce i strzelista mineralność. Ma się wrażenie, że stare krzewy (80-150 lat!) wyssały z gleby wulkaniczny popiół. Wielka oryginalność i bezkompromisowy charakter. I właśnie dlatego o nim wspominamy.

Cena: 119 zł, El Catador

Symington Quinta do Ataíde Touriga Nacional 2014, 14%

Kilka słów o rodzinie Symington. Obecna w Douro od 1882 roku jest dziś regionalnym potentatem. W sumie należy do niej 26 winnic i tak rozpoznawalne marki jak Graham’s, Cockburn’s czy Dow’s. W kieliszku mamy organiczną Tourigę z 81-hektarowej posiadłości Quinta do Ataíde.


Na początek dojrzałe owoce (czarna porzeczka, jeżyna), po chwili zatapiane przez jogurt. W drugim etapie wyłazi spocona skóra i tytoń. Usta ciekawsze: czarna przetworzona wiśnia w ziołach z dodatkiem balsamico. Tematem przewodnim jest przyjemna goryczka (pestka, piołun, kakao), która rozciąga i tak długi finisz. Mocne parametry obiecują harmonijny rozwój na lata. Dziś chropawą taninę można polerować stekiem.

Prezent od naszego nieocenionego Przyjaciela Marka. Uściski!

Węgry

Big Band Egri Bikavér 2011

Kupaż 5 z 13 szczepów dopuszczonych do produkcji Byczej Krwi. Wspaniale i czysto pachnie wiśniami. Eukaliptusowa świeżość, z początku zdecydowana, powoli ustępuje miejsca wanilii i goździkom. Do tej pory wino idealnie naśladuje profil bordoski. Nie ma się co dziwić - mamy Merlota, Cabernet Sauvignon i Cabernet Franc. I tak by zostało, gdyby nie pewne detale żywiczne, które raczej wiążemy z Syrahem. Dostojne, pięknie naświetlone wino, w idealnym momencie do pica. Bardzo, bardzo dobre.

Cena: ok. 120 zł, restauracja Tęcza Od Kuchni

Włochy

Barale Fratelli Castlé Superiore Barbera d'Alba 2016, 14,5%

W nosie bomboniera: zatopiona w alkoholu wiśnia w czekoladzie. Nie byłoby w tym nic specjalnego, gdyby nie fakt, że owoc pozostaje świeży, prawie pestkowy. Nie ma sobie nic z konfitury. Sporo tematów ziołowych i leśnych, a na nie jestem szczególnie łasy: gałązka jodły na wilgotnej ściółce. W buzi soczysta eksplozja czerwonych owoców (czereśnie, wiśnie, kilka truskawek) plus kredowy niuans. Dynamiczna kwasowość trzyma w ryzach panoszący się alkohol. Wino ma młodzieńczą energię, czyste intencje i jasny przekaz: nie komplikujmy sobie życia. Mam do niego wielką słabość. Spróbujcie z tatarem!

Cena: ok. 80 zł, Piwnica z Winami

Piaggia Il Sasso Carmignano 2013, 14%

Carmignano to obok Brunello di Montalcino, Vino Nobile di Montepulciano i Chianti kolejne rodowodowe wino z Toskanii (oznaczenie DOCG, więcej na temat samej apelacji i proporcji dopuszczalnych szczepów pisze Festus). W tym konkretnym przypadku mamy: 70% Sangiovese, 20% Cabernet Sauvignon i Cabernet Franc, 10% Merlot. W procesie winifikacji używa się ręcznie zbieranych, selekcjonowanych gron, naturalnych drożdży i dębu francuskiego.


Horyzontalny aromat. Pestkowa wiśnia obok śliwkowych powideł. Skórzane siodło i niuanse glebowe. Całość udekorowana balsamicznym kleksem z gałązką rozmarynu. Wow. Usta owocowe z harmonijnie zintegrowaną taniną. Dzięki wspaniałej kwasowości wino zachowuje sprężytość, trzyma nas w przyjemnym napięciu aż do pikantnego, lekko czekoladowego finiszu. A ten trwa, trwa i trwa.

Cena: ok. 120 zł, Wine Taste by Kamecki

Ca’Botta Pian Di Mezzo, 17%

Amarone w wersji riserva. Do wyprodukowania jednej butelki potrzeba 3 kg owoców i wielkich pokładów cierpliwości. Przypomina mi się niedokładny cytat z Kruszyńskiego: "wieloletni wyrok inkrustowano ozdobnym kwadransem czekania". Tu jakby na odwrót: winogrona najpierw suszą się przez 110 dni, by następnie trafić na 2 lata do celi z francuskiego dębu. Wychodzą stamtąd odmienione.


W nosie suszone owoce z przewagą rodzynek. Sporo przypraw korzennych, zioła, akcenty balsamiczne i eukaliptusowa kontra. Całość jest arcydojrzała i, jak na standardy producenta, prawie słodka - chociaż w tym aspekcie Ca’Botta bardzo dba o dyscyplinę. Teraz najlepsze: udało się schować alkohol. Nie powiedzielibyście, że siedzi tu 17%. Wino degustowałem na zaproszenie importera Wine rePublic (Małe Duże Wina).

USA

Col Solare Columbia Valley 2008, 14,5%

Winna geografia Stanów Zjednoczonych nie kończy się na Kalifornii. Przed nami okaz ze stanu Waszyngton. Okaz, bo gra w trochę lidze niż ta, którą oglądamy na co dzień. Bardzo spójne wino, co w aromatach, to na palecie. Wobec tego nie będziemy się powtarzać: smażone porzeczki, powidła śliwkowe, jagodzianka. Garść cukierków: kukułki i ziołowe na kaszel, które kojarzą się z klimatem apteki. Mocarne ciało, śmiały alkohol i kakaowy, asfaltowy finisz długo oblepiający język. Powstało z połączenia szczepów Cabernet Sauvignon (67%), Merlot (20%), Cabernet Franc (10%) i Syrah (3%). Przepraszamy za zdjęcie, jakoś nie mogliśmy się powstrzymać. Potem samo poszło...

Cena: wyczarował Marek. Na stronach Winezji ok. 200 zł

Pozostałe wyróżnione wina:

  • Barão de Vilar 10Y - pyszne, mniej znane Porto

  • El Uru Terrazul Tannat 2015 - wspaniałego rocznika 2015 brak, 2017 okazał się słaby. Czekamy na następny. (Videlec)

  • Heimann Barbár 2016 - węgierska interpretacja ciepłego Bordeaux. Warto jeszcze poczekać (Lutomski)

  • Pio Cesare Langhe Nebbiolo 2015 - klasyka gatunku. Benchmark. (Wine Direct)

  • Quinta da Romeneira 2008 - powidła z kopalni węgla brunatnego (Atlantika)

  • Rosso di Montalcino Banfi 2015 - arcypijalna Toskania za rozsądną cenę (6WIN)

  • Tenuta Rocca Ornati Langhe 2012 - Langhe na bogato. (Małe Duże Wina)