Wino w puszcze. Będzie się działo.



W drodze na Morawy ulubiony Dział Zagraniczny zaprasza Tomasza Prange-Barczyńskiego na rozmowę pt. "Czy producenci wina przestaną je rozlewać do butelek?", na miejscu kupujesz parę puszek Lahofera, zaraz po powrocie materiał o winach w puszce publikuje Ale Wino. Przypadek?


To może dziwić, może szokować, ale sami widzicie, że wino z puszki nie jest aberracją czy świnią o dwóch głowach. Zjawisko nie jest nowe samo w sobie, nowością jest przyspieszenie i globalizacja trendu, który przekroczywszy granice USA rozlewa się na Europę. Ale po kolei.


W Stanach Zjednoczonych udział puszki w rynku od lat rośnie nawet w trzycyfrowym tempie (!). Posłuchajcie tego: w 2013 roku firma Union Wine Co z Oregonu wypuściła na rybkę partię kilku tysięcy puch. Jak donoszą wiadomościhandlowe.pl pomysł chwycił tak szybko, że firma z trudnością nadążała z realizacją zamówień. W 2017 r., zaledwie trzy lata po tym, jak marka Underwood pojawiła się na rynku, Union Wine Co. wyprodukuje 4,2 mln puszek wina pinot noir, bubbly rosé, and pinot gris. To stary news, ale mówi coś o dynamice. Nowsze badanie Wine Intelligence wskazuje, że millennialsi w USA są aż o 50% (sic!) bardziej skłonni do zakupu wina w puszce dowiedziawszy się o istnieniu formatu.


Puchy z winem łatwo dziś znaleźć w brytyjskim markecie (przynajmniej w sieciach Sainsbury, Tesco, Waitrose), ale podejrzewam, że pojedynczo są dostępne prawie wszędzie, skoro nawet w Znojmo w Vinotéka Vínovín. W Polsce ten rodzaj opakowania lansują aktualnie Carlo Rossi i Monte Santi; nasz rynek jest relatywnie młody, więc inni gracze włączą się do wyścigu z opóźnieniem. To kwestia czasu.


Trend nie dotyczy tylko wielkich firm z mega budżetami na innowacje i marketing. Aktualnie wina puszkuje już wielu uznanych producentów, np. Francis Ford Coppola (pierwsza próba popularyzacji puszki w USA winem Sofia Blanc de Blancs w 2004 r.!), Zuccardi, Heinrich, Leitz - ten ostatni przede wszystkim w wersji bez alkoholu. Wpiszcie w Google frazę "wines in can", a wyskoczy kilkanaście czy kilkadziesiąt list typu best of.

zdjęcie poglądowe ze strony www.thefamilycoppola.com

Czemu puszka? W telegraficznym skrócie:


  • jest lżej, a więc taniej w transporcie, a dla konsumenta wygodniej

  • jest ekologicznie, bo generując ten sam ślad węglowy można przewieźć więcej wina niż w butelkach, poza tym

  • aluminium jest świetnym materiałem do recyclingu

  • jest bezpretensjonalnie, bo puszka zdejmuje z wina odium klasowości; to przynęta dla młodszych konsumentów

  • oraz konkurencja dla innych napojów % spożywanych na działce czy, szerzej, w plenerze

  • puszka daje większe do pole popisu w zakresie kreacji i komunikacji wizualnej z klientem (vide piwa kratowe - pewnie zauważyliście ten trend)

  • są też inne powody, ale o tym więcej w mat. źródłowych - linki na końcu artykułu


Wbrew stereotypowi kontakt z puszką nie wpływa na smak wina czy piwa. Co może zniechęcać nas, miłośników i degustatorów, to brak aromatów. Nie sposób wąchać wino przez ten wąski otworek. Pociągnąwszy łyk Müller-Thurgau czułem się jeszcze dziwniej, po gombrowiczowsku wyjęty z formy, dlatego po chwili Lahofer wylądował w kieliszku. Śmieszne, bo przecież kieliszek jest rekwizytem starego porządku, przeciw któremu puszka się buntuje. No ale komu, jak nie boomerskiemu blogerowi pozwolicie przelać do szkła.


Lahofer Müller-Thurgau frizzante 2021


Mamy wytrawne wino w typie frizzante, a więc o lekkim musowaniu. W połączeniu z cytrusowym charakterem wszechstronnie orzeźwia, dając czysty fun bez cienia pretensji.


Lahofer Pálava frizzante 2021


Z kolei palava jest dziś towarem luksusowym - zawiera dużo cukru (polosladké). Trzeba ją koniecznie schłodzić lub, jeszcze lepiej zmrozić. Nawet zimna pachnie kusząco, w końcu to dziecko aromatycznego gewürztraminera (i tu kolejna zaleta - aluminium chłodzi się szybciej niż szkło). Hedonizm do kwadratu.


W ogólnej ocenie te wina są co najmniej niezłe; dobre, jeśli spojrzeć przez pryzmat pełnionej funkcji i oczekiwań grupy docelowej. Ich podstawowe zadanie polega na orzeźwieniu i wprowadzeniu nas w dobry nastrój. Cała reszta to miłe efekty uboczne, a i tych nie brakuje. Czym taki Lahofer w puszce się różni od przeciętnego prosecco czy vinho verde z marketu? No właśnie.


Temat win w puszcze będzie coraz głośniej dyskutowany w miarę popularyzacji opakowania, będzie też wzbudzał kontrowersje. Być może opinia publiczna podzieli się wg parytetu Umberto Eco na "apokaliptyków" i "dostosowanych". To może się podobać lub nie, ale zawsze wygrywają ci drudzy, ponieważ nie dyskutuje się z młodością i jej wyborami.


W tym przypadku olbrzymie znaczenie mają też kwestie ekologiczne, więc prędzej czy później puszka znajdzie się w Waszym koszyku, jak plastikowa karta w portfelu, jak metalowa nakrętka. Ale jeszcze długo będą to proste wina codziennego użytku, bo taki jest sens puszkowania. Klient ma kupić, natychmiast otworzyć, wypić. Tradycjonalistów uspokajam: poważniejsze etykiety nadal będziemy kupować w szkle.


PS A tak w ogóle Brytyjczycy wskazali w jakimś badaniu, że ich ulubionym napojem alkoholowym jest wino, nie piwo, więc demokratyzacja postępuje mocno. Zdrowie klasy pracującej!


Koniecznie obejrzyjcie, posłuchajcie, przeczytajcie:

Zapraszam też na naszą relację z wypadu na Morawy